Jakie dane na nasz temat może gromadzić państwo? Kiedy nasze prawo do prywatności może zostać uchylone? Wreszcie – jak zmusić organy państwa, by usunęły bezprawnie gromadzone informacje? Najprawdopodobniej właśnie w tej sprawie już niedługo zapadnie precedensowy wyrok.

Jedynym przewinieniem 91-letniego Johna Catta, obywatela UK, jest fakt bycia kryształowo-czystym, modelowym wręcz obywatelem biorącym udział w pokojowych demonstracjach i to, że domaga się od policji usunięcia danych gromadzonych na jego temat. Sprawa właśnie wylądowała w Europejskim Trybunale Praw Człowieka.

Mimo, że 91-latek nie ma w swojej przeszłości żadnego incydentu ze złamaniem prawa w tle, przez służby Zjednoczonego Królestwa został uznany za „lokalnego ekstremistę”. Jego nazwisko figuruje w bazach danych służb wywiadowczych i przeciwdziałających terroryzmowi. W jego kartotece – dane dotyczące uczestnictwa Catta w ponad 80 legalnych demonstracjach, na które chodził ze swoją córką, zawierające dokładny opis tego, jak wyglądali, jakie napisy mieli na t-shirtach, jakie transparenty ze sobą nieśli. Według The Guardian, który zajmuje się sprawą od 2010 roku, brytyjska policja najbardziej martwi się tym, że pan Catt na demonstracjach… rysuje to, co widzi – przebieg demonstracji, również obecnych na niej policjantów.

Numer rejestracyjny samochodu, którego używają Catt i jego córka został opatrzony w policyjnej bazie danych specjalnym markerem, dzięki któremu włącza się alarm za każdym razem, kiedy przejeżdża w pobliżu systemu ANPR (automatycznego rozpoznawania numerów rejestracyjnych). Policja uważnie monitorowała również miejsca pobytu obojga Cattów oraz rejestrowała przebieg spotkań, w których uczestniczyli.

John Catt walczy już od sześciu lat o usunięcie danych, które zgromadziła na jego temat policja. W 2013 trzech sędziów orzekło, że tak powinno się stać. Policja jednak odwołała się od tego orzeczenia, a sąd najwyższy w 2015 stwierdził, że ma prawo przechowywać dane na temat Catta.

Odmówiono mi sprawiedliwości w Wielkiej Brytanii, będę więc walczył w Europie z nadzieją, że jeśli odniosę sukces, to stanie się on punktem odniesienia w orzekaniu o tym, jakie informacje o legalnie protestujących może gromadzić państwo i że jeśli są gromadzone bezprawnie – powinny zostać zniszczone  – tak John Catt komentuje swoje ostatnie kroki prawne, czyli wyniesienie sprawy do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka.

Istotnie, wygrana Catta może stać się precedensem, który wpłynie nie tylko na Wielką Brytanię, ale zdefiniuje na nowo prawa dotyczące prywatności w całej Europie.