Wymazywanie pamięci, zakłamywanie historii. Tworzenie narracji. Pamięć (nie tylko historyczna) jest dziś wykorzystywana bardzo często jako nośnik i narzędzie dla propagandy. 

O tym, że historia ma kardynalne znaczenie dla istnienia państwowości, wiedzieli doskonale już władcy absolutni. Populizm w ich wydaniu, choć sprowadzał się do utożsamienia osoby władcy z państwem, do zlania ich w jedno ciało, był niesamowicie skuteczny propagandowo – nie tylko w wymiarze lokalnej polityki.
Wiedzieli o tym również Hitler i Stalin. Ciało przywódcy, ojca narodu, jego umysł i marzenia – umiejętnie ubrane w odpowiednią retorykę, stają się ciałem, umysłem i marzeniami tłumu.
Wiedzą o tym i rozumieją to również dzisiejsi politycy, u których populizm jest receptą na szybkie dojście do władzy i bezpardonową kasację rywali.

Populizm to nowa-stara metoda prowadzenia polityki i budowania podziałów społecznych. Bardzo niebezpieczna, gdy w grę wchodzi wykorzystanie pamięci historycznej oraz manipulacja na niej. Kiedy tak się dzieje, debata przenosi się na abstrakcyjny poziom emocji, oderwany od realnych problemów (bądź poziom, na którym realizm jest tylko dodatkiem).

Symbole, pamięć, ideologia wielkości, narracja odzyskiwania stają się odpowiedzią na czas zagrożeń, w stosunku do których realne przeciwdziałanie nie jest łatwe. Dają złudne poczucie bezpieczeństwa i stabilności, tuszują obawy, lęki i niepewność. Tym, którzy za ich pomocą rozgrywają politykę – dają władzę nad społeczeństwem, większą im większe są wewnątrz niego nierówności, nieprawidłowości oraz związana z nimi frustracja.

Populizm zawsze buduje się na wmówieniu masom, że są manipulowane przez garstkę elit. O wiele łatwiej osiągnąć ten cel, gdy umiejętnie wmanewruje się w swoją narrację historię – zwłaszcza jej bolesne, bądź szczególnie zwycięskie fragmenty, zmanipulowane dla uwydatniania podziałów, sztucznego szukania odpowiedzialnych za złą sytuację czy błędy polityczne.

Populizm buduje się na strachu, a odpowiednio zmanipulowana pamięć historyczna i historia jako taka są doskonałymi odpowiedziami na strach. Strach nie jest racjonalny. Często też staje się podłożem dla tego, co napędza populizm – i co w rezultacie daje podłoże do radykalizmu i jeszcze większych problemów społecznych. Warto o tym pamiętać, zanim ulegnie się tak naturalnej chęci wspólnego protestu przeciwko mitycznemu establishmentowi. Zanim odda się głos, pójdzie na marsz i powie „to mój kandydat”, „to moja partia”.