Procesy demokratyczne coraz bardziej przenika oddziaływanie technologii. Kiedy w 2008 Barack Obama po raz pierwszy na szeroką skalę wykorzystał w swojej zwycięskiej kampanii media społecznościowe, zrozumieliśmy, że technologia może stać się czynnikiem przesądzającym o zwycięstwie. Dziś, po doświadczeniu kampanii prezydenckiej Donalda Trumpa i wątpliwościach z nią związanych, w przededniu serii ważnych wyborów w Europie, warto zadać pytanie – czy wpływ technologii na procesy demokratyczne jest czymś, z czego powinniśmy się cieszyć?

Nation Builder to amerykańskie super-narzędzie, które szturmem zdobywa nie tylko biura menedżerów korporacji chcących zwiększyć zyski, ale też sztaby wyborcze polityków. Nation Builder łączy w sobie w zintegrowany sposób kilka funkcji: zarządzanie stroną internetową, kontrolę nad fundraisingiem, obsługę mailingu, a także tworzenie informacji o nadchodzących wydarzeniach związanych z kandydatem. Najważniejszą funkcją Nation Builder jest jednak inteligentna baza danych, na której opiera się działanie wszystkich pozostałych modułów programu.

Technologie politycznego Big Data

Baza danych Nation Builder pozwala na gromadzenie informacji nie tylko o zdeklarowanych zwolennikach partii czy kandydata. Możliwe jest też rejestrowanie osób, które wykazują jedynie powierzchowne zainteresowanie, a także osób, które nie wykazują zainteresowania w ogóle, są bierne, ale mają jednak potencjał. W drodze oddziaływania komunikacyjnego ten potencjał można przekształcić w aktywnych wyborców.

Nation Builder w swojej bazie danych umożliwia gromadzenie wielu informacji o wyborcach. Standardowo są to: prywatny adres, adres służbowy, numer telefonu, płeć, wiek, wykształcenie, zainteresowania, stan cywilny, nicki używane w internecie, linki do profilów społecznościowych, czy wreszcie – aktywność w głosowaniach i wyborach (Stany Zjednoczone). Skąd pochodzą te dane? W USA dane te zdobywa się np. z tzw. voter files, czyli skompilowanych rekordów nt. wyborców, które utrzymują partie. W voter file znajdują się dane teleadresowe, ale też dotyczące aktywności politycznej (na przykład datki wpłacane na kampanię, udział w wyborach) czy też preferencji konsumenckich.

Nation Builder jest również wykorzystywany w Europie, gdzie nie ma voter files. Skąd pochodzą dane, które stają się częścią bazy danych w, przykładowo, Jean-Luc Melenchona (umiarkowana lewica francuska) kampanii François Fillona (Les Republicaines), którego sztab nie ukrywa korzystania z narzędzia…? Odpowiedzią może być wykorzystanie (skanalizowanie) zaangażowania uczestników sformowanego w 2012 roku ruchu La Manif pour Tous i politycznych influencerów, którzy udostępnili kandydatowi swoje kanały jako “pas transmisyjny” dla budowy poparcia.

Dane zebrane w bazie Nation Builder można grupować oraz filtrować na wiele sposobów. Można np. robić to po miejscu zamieszkania (z dokładnością do dzielnicy), wpływowość poszczególnych osób (ich potencjalnego oddziaływania na innych, mierzona na podstawie Klouta), historia wpłat na kampanię, historia dotychczasowej aktywności politycznej, a także na podstawie samodzielnie definiowanych parametrów. Możliwości wykorzystania danych są ogromne, zwłaszcza, jeśli chodzi o budowę specyficznych profili i przełożenia ich na konkretne strategie kampanii, w tym – komunikację.

Wykorzystanie profilowania w marketingu nie jest niczym nowym – czy jednak nie powinniśmy baczniej przyglądać się temu, jak używane jest ono w marketingu politycznym? Gdzie jest granica, od której marketing zmienia się w inżynierię społeczną…? Nation Builder i jego baza danych to rzecz, która całkowicie zmienia obraz “cyfrowej” polityki. We Francji zupełnie odmieniło marketing i technologie polityczne. Możemy oczywiście optymistycznie przyjąć, że sprofilowanie wyborców i dotarcie do nich z adekwatnym przekazem to szansa na aktywizację ludzi, którzy stracili wiarę w politykę (pozwolić im na nowo uwierzyć – ktoś mówi prosto do nich, ich językiem, rzeczy, które chcą usłyszeć) i odnowę ruchów demokratycznych. Możemy też jednak spojrzeć na tę technologię szerzej i dostrzec możliwości manipulacji na procesach wyborczych, które daje wykorzystanie profilowania.

Nigdy jeszcze formowanie przekazu, kontr-przekazu i manipulacja informacjami nie były tak łatwe i nie miały szans oddziaływać na skalę tak masową – zwłaszcza w dobie mediów społecznościowych i “post-prawdy”.