Pisałam już niejednokrotnie o tym, że media społecznościowe stały się narzędziem dla rosyjskiej propagandy przed ważnymi dla społeczeństw demokratycznych wydarzeniami, takimi jak wybory prezydenckie w USA w 2016 roku czy referendum ws. Brexit. W związku z tym najczęściej docierały do nas informacje o wykorzystaniu w działaniach propagandowych platform takich, jak Facebook czy Twitter, które są oczywistymi ze względu na swoją popularność kanałami dystrybucji treści i wpływu. Równie silnym narzędziem w kampaniach propagandowych i dezinformujących jest jednak, co ciekawe, Instagram.

Powiązana z Kremlem organizacja Internet Research Agency, która stoi za znaczną ilością operacji wywierania wpływu przed wydarzeniami, o których wspomniałam wyżej, na Instagramie działała w 2016 roku na ponad 170 kontach (o tylu zidentyfikowanych i usuniętych przez służby prowadzące dochodzenie w sprawie wiemy), z których nadano ponad 120 tys. postów zawierających treści propagandowe. Pojedynczy post, zawierający zdjęcie uśmiechniętej kobiety w hidżabie, do którego doklejono prowokujące napisy, polubiono w serwisie ponad 6 tys. razy. Grafika została umieszczona na Instagramie przez konto, które ewidentnie identyfikowało się z Republikanami, a jego komunikacja zorientowana była na podsycanie skrajnych poglądów (na tematy takie, jak imigracja, religia, rasa) u odbiorców.

Instagram – pominięty aspekt w dochodzeniu Kongresu

Interesujące jest, że w dochodzeniu, które Kongres USA wszczął w sprawie aktywności rosyjskiej i dezinformacji przed wyborami prezydenckimi, główna uwaga została poświęcona Facebookowi i Twitterowi, nie zaś Instagramowi, który ma 800 mln aktywnych w ciągu miesiąca użytkowników (to ponad dwa razy więcej, niż Twitter!). W raporcie opublikowanym w listopadzie przez związanego z Tow Center for Digital Journalism na Uniwersytecie Columbia profesora Jonathana Albrighta czytam, że Instagram jest dystrybutorem treści produkowanych przez IRA co najmniej porównywalnym z Twitterem. Profesor dokładnie przeanalizował konta szerzące propagandę na Instagramie. Dla 28 ze 170 kont zidentyfikowanych przez Kongres statystyki zasięgu mają się tak: 2,5 mln rzeczywistych interakcji i możliwy zasięg do około 145 mln interakcji (projekcja). Warto zajrzeć w link powyżej i przejrzeć wykresy.

Dlaczego tak łatwo wykorzystać Instagram do celów propagandowych?

Instagram ma ogromną moc. Wiedzą o tym zarówno amatorzy fotografii, którzy dzięki sieci umiejętnie zestawianych hashtagów osiągają dużą ekspozycję swoich zdjęć, jak i marketerzy – aktywność marek w tym serwisie jest coraz większa. Dla celów operacji propagandowych Instagram jest doskonałym narzędziem.

  1. Znacznie trudniej o weryfikację tożsamości na Instagramie, niż na Facebooku. Właścicielem konta o dowolnym profilu ideologicznym może być każdy. Łatwo też zdobyć fałszywych obserwujących, którzy na pierwszy rzut oka uwiarygadniają konto
  2. Na Instagramie coraz bardziej popularne staje się „regramowanie” – postowanie przez wiele kont tego samego obrazu, często bez wskazania źródła pochodzenia. To sprzyja rozprzestrzenianiu się niezweryfikowanych treści
  3. Komunikacja w mediach społecznościowych staje się coraz bardziej zależna od obrazu. Można wręcz powiedzieć, że format wizualny treści dominuje nad przekazem pisanym, co znacznie ułatwia sprawę przekształcenia Instagrama w narzędzie wpływu. Jak pisałam wcześniej – wiedzą o tym marketerzy (i nie tylko)
  4. Zasięg umiejętnie zbudowanej sieci popularnych hashtagów może być bardzo duży, właściwie globalny
  5. Reklama (treści sponsorowane) na Instagramie do złudzenia przypomina natywne treści z serwisu

Co dalej?

Z całą pewnością należy uważnie obserwować serwisy społecznościowe, które zbudowane są głównie dla komunikacji obrazkowej / komunikacji wideo. Instagram – jak wspominałam wyżej – umknął uwadze kongresmenów zajmujących się dochodzeniem ws. rosyjskiej ingerencji w debatę publiczną przed wyborami w 2016 r. Również nie zainteresowała się nim w swoich analizach rosyjskiego wpływu Wielka Brytania. A jak jest w Polsce, gdzie dezinformacja jest tematem debaty, ale wciąż brakuje konkretnych danych na temat jej obecności w internetowej przestrzeni publicznej…?